27.1.14

New In

Z racji tego, że #nicniekupie, posty niniejszy podsumowuje dwa ostatnie miesiące (i tak już chyba z tą serią zostanie). Zobowiązanie do ograniczenia rozpasanej konsumpcji zdecydowanie mi służy i całkiem nieźle wychodzi, biorąc pod uwagę, że to, co poniżej to a. częściowo moje gwiazdkowe prezenty b. szaleją wyprzedaże, na których ja poszalałam tylko troszeczkę ;)

A zatem, let's roll!

Co sądzę o zapachowej mgiełce VS, wiecie już z poprzedniego postu. Obok flacha spod choinki: ulubiony mój zapach casualowy, Puma Yellow :)

Takoż świątecznie: zestaw do pucowania i nawilżania The Body Shop Ginger Sparkle. Kiedyś byłam zakochana w TBS, potem już trochę mi przeszło. Nie będę nikogo przekonywać, że kosmetyki na zdjęciu mają jakieś szczególne właściwości, bo takich brak, jednak z powodu zapachu żelków o smaku coli trafiły na listę do Św. Mikołaja ;)



O Batistowych nowościach wstępnie już było, do zdjęć wybrałam wersję zapachową, która najbardziej przypadła mi do gustu (Oriental). Dodam tylko, że ostatnio po suchy szampon sięgnął mój anty-metroseksualny Małż... Ultimate recommendiation! Na swoją kolej czekają sucha odżywka Batiste oraz odżywka Gliss Kur z nowej nabłyszczającej linii w hologramowym ubranku. Niestety, tutaj wstrzymałam konie, ponieważ włos mi się sypie, co oznacza, że truchtem pobiegłam do YR po ratunkowy szampon z białym łubinem i póki rzecz się nie wyjaśni, nie mam odwagi obciążać kłaczków eksperymentami. Dobrze natomiast robi im (i mi przy okazji) szczotka, o której wiecie już wszystko - może tylko nie to, że niedawno kompaktowa wersja owcowa była dostępna na cocolicie w promocji, skąd ją sobie przygruchałam.



Równie promocyjnie upolowałam zestaw skunksików Real Techniques. Od jakiegoś czasu potrzebne mi były nowe pędzle do pudru i różu, w duchu oszczędzania postanowiłam zainwestować w coś innego niż dobry, choć przydrogi MAC et voila! Wachlarzyk to Elfi dodatek, ma mi służyć do "sprzątania" na twarzy po nałożeniu produktów sypkich.



Pielęgnacyjnie: tutaj, przyznaję, trochę popłynęłam. Kremu do rąk TBS i toniku YR nie kupiłabym, gdyby nie obniżka ceny. Pierwszy znam i kocham, drugi wzbudził zwyczajnie moją ciekawość, ale - podobnie jak w przypadku włosów - musi poczekać, aż moja niezbyt obecnie radosna cera wydobrzeje. Wykończywszy mój hitowy krem Urody poleciałam go szukać, co okazało się niełatwym zadaniem. Tymczasem więc wspieram się produktem Celii (pierwsze wrażenia mam równie dobre, co w przypadku Melisy). Na dokładkę - olej rycynowy do nakładania na rzęsy. Tu akurat żadnego konkretnego problemu nie ma, ale pomyślałam, że skoro i tak ostatnio rzadko maluję oczy, to nie zaszkodzi dać rzęsom odżywczego kopa :)


Kolorówkowo: Puder Chanel Les Beiges (wciąż czeka na nowy dom!), filtr Clinique (czeka na lepsze, słoneczne czasy), błyszczyk w pomadce YSL Volupte Candy Sheer Gloss (czeka na lato, ale pokażę go Wam wcześniej), kredka do oczu MAC Orpheus & MACowy Paint Pot w kolorze Constructivist (czekają, aż znów zacznę się malować). 

Lakierowo (bo to jednak inna sprawa niż makijaż ;): OPIkowe krasnale z drużyny Take Ten! już Wam pokazałam, na dniach dotarł do mnie jeszcze zestaw z miniaturami Gwen Stefani x OPI (pokaże już niebawem). A ponieważ od jakiegoś czasu chciałam pobawić się z matowymi elementami mani, przygarnęłam chwalony - i tani - matujący top Lovely.



Jeśli chodzi o kosmetyki to w zasadzie tyle. Żeby nie było tak do końca cudownie, przyznam, że spłukałam się nieco w imię mojego nowego zbieractwa, o którym wkrótce. Zasadniczo jednak: zapasów ubywa, z szafki z kosmetykami już się nie wysypuje, a ja mogę w spokoju ducha i portfela ruszyć na wiosenne zakupy ciuchowe, które są mi na tę chwilę zwyczajnie potrzebne. Lubię ten stan :)

M.

22 komentarze:

  1. Ten krem z TBS dostałam ostatnio parę razy jak gratis przy zakupach, ale w sumie u mnie krem do rąk ma długi termin zużywania ze względu na brak problematycznej skóry ;) To chyba jedyne miejsce na moim ciele, które nie wymaga specjalnych zabiegów :D Muszę go w końcu wyciągnąć na światło dzienne.
    Ciekawa jestem jakie masz nowe zbieractwo :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Podziwiam, że taka twarda jesteś, bo te wszystkie nowości w sklepach bardzo mnie kuszą.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam ochotę na Orientalną wersję Batiste, ciekawi mnie zapach :)
    Top matujący mam i ja i bardzo go lubię.
    Mów szybko, co to za inne zbieractwo! Czyżby jakaś biżuteria?

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeżeli chodzi o Melise to polecam pójść do drogerii Natura bo ile razy w iej byłam (a bylam w paru) to zawsze go widziałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. ciekawa jestem odżywki Gliss Kur :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Puder Chanel Les Beiges (wciąż czeka na nowy dom!) - o co kaman z tym czekaniem? :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Hehe, ja też ostatnio kupiłam szczoteczkę z TT i mam ten sam wzór :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Tej wersji kremu do rak z TBS nie lubię, ale wersje migdałowa za to bardzo:)

    OdpowiedzUsuń
  9. No dobra TBS i pyndzle bym Ci zakosiła :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten krem Celia jest świetny. Przyznaję, że planuję zgapić od Ciebie i kupić Melisę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. TT mam i bardzo sobie chwale :-D z YR juz daawno nic nie uzywalam. Batiste nie uzywam, bo przesusza bardziej moje slomiane wlosy ;p Szmineczka YSL piekna!!! Z TBS czasem cos kupie, a pozniej przez rok nic nie kupuje :-/

    OdpowiedzUsuń
  12. odżywka z Gliss Kur woła mnie:)-kup mnie

    OdpowiedzUsuń
  13. Faktycznie lakierów troszkę Ci się nazbierało - a szczotkę TT sama planuję w przyszłym miesiącu zakupić skoro jest tak chwalona to może i u mnie się sprawdzi :)

    OdpowiedzUsuń
  14. A to ten szampon z YR z łubinem jest taki super? Nigdy o nim nie słyszałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. odkąd używam tracę tylko 1/10 włosów ;) więc dla mnie bomba.

      Usuń
  15. sporo znam, większość lubię. Nie szukam ostatnio prasowańca, bo jeszcze nie wykończyłam matującego Guerlain, a na wspólnych zakupach z Zośką kupiłam milion gramów la prairie sypanego i zużyję za sto lat. Więc nie czytam recek le beige bo strasznie mi się podoba wizualnie a im więcej pozytywów tym bardziej pękam :P
    ale minimalizm doceniam i witaj w klubie ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. ile dobroci! pędzelki wyglądają super, nie wiem czemu ale jakbym mogła chciałabym tylko pędzle kupowac :D
    ja też szykuje się w postem o zakupach ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Tyyyle szczęścia kosmetycznego w jednym miejscu - mua, aż miło popatrzeć :)
    Mój mąż też zaczął sięgać po suchy szampon Batiste, musiałam mu oddać jeden " na wyłączność " w wersji Original, no przecież nie może pachnieć jak ja!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  18. oooo raaju ! :D zastanawiam się nad tymi pędzlami ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Matowy top z Lovely to świetny wybór - porównując jakość do ceny - super! :]

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja chyba pokuszę się na różowe pędzle a RT, osatatnio zakupiłam dwa z Bdellium Tools i są mega ;)

    OdpowiedzUsuń

Nie obrażaj, nie spamuj. Wszystkie inne chwyty dozwolone.
Na pytania w komentarzach odpowiadam najpóźniej w dniu publikacji kolejnego posta.