Dzisiaj Walentynki i uznałam to za dobrą okazję, żeby pomachać do Was łapką i podzielić się niusami :)
Dużo się ostatnio dzieje - począwszy od KOSZMARNEGO przeziębienia, które trwało bez mała dwa tygodnie (pierwszy przeleżałam bez ruchu w łóżku) do nawału spraw zawodowo-życiowych. Te z Was, które mają dzieci wiedzą, jakim koszmarem jest przeziębienie w ciąży - głównie z uwagi na to, że wszelkie zazwyczaj stosowane lekarstwa są zwyczajnie niedozwolone. A u mnie (u nas) rozpoczął się właśnie 3 miesiąc - czym dzielę się z Wami niniejszym :D
W związku z tym wszystkim, najpierw na blogowanie nie miałam siły, potem czasu, następnie ogarnął mnie stupor i przyszła myśl, żeby w ogóle porzucić pisanie i skasować imprezę (a myślałam, że takie coś przydarza się tylko bardzo poczytnym i zaawansowanym bloggerkom!).
Było, minęło. A właściwie powoli mija. Z okazji Walentynek machnęłam sobie prezent w postaci połowy nowej kolekcji Chinek i już wiem, że po prostu będę musiała to Wam pokazać, nie mówiąc już o stosie zużytych produktów, które też miały poddać się surowej krytyce Mojito :)
A zatem: stay tuned & share the love,
M.
moje gratulacje :))) jesteś zawodowa mama :) my też ostatnio przerabialiśmy przeziębienie w domu, całe szczęście mnie ominęło ;) pamiętaj sól morska w sprayu może Cię ocalić :) I inhalator też jest dobry, zwykłą solą fizjologiczną można się inhalować :) to co znam z własnego podwórka co jest równie beznadziejne co przeziębienie, to alergia w ciąży. Nie życzę nikomu ;) Trzymam kciuki! :*
ReplyDeleteOjojoj.... GRATULACJE NAJSZCZERSZE:) Ciąża to taka fajna sprawa, zdrowiej zatem i ciepło się trzymaj. Buziaki:)
ReplyDeletePS. Czekam na słocze Chinek... jak dasz radę oczywiście:)
Gratuluję :) i dużo zdrówka życzę :)
ReplyDeleteGratulacje, jestem w stanie sobie wyobrazić jakie to trudne, bo sama choruję już drugi tydzień, a nie lubię zażywać lekarstw, więc leczę się naturalnie i już mam dość inhalacji;D
ReplyDeleteGratulacje kochana :)
ReplyDeleteEhhh wspominenia.. W ciąży byłam 4 lata temu ;) Cudny czas. Wykorzystaj go w całości dla siebie póki nie masz dzidziusiowych obowiązków ;)
Uściski!
Gratuluję :)
ReplyDeleteI łączę się w bólu, też choruję ...
wszystko spoko, rozumiem, że to przez tą chorobę tak mnie zaniedbujesz?:D
ReplyDeletew sumie to już powinnam powiedzieć "zaniedbujecie" :D Chłopczyk czy dziewczynka, wiesz już? Wybacz, że pytam ale nie łapię się w którym etapie się to rozpoznaje. Chcę się upewnić, czy to będzie kosmetykoholiczka, czy też... no właśnie :D
DeleteJaaa! Gratuluję!!! :)
ReplyDeleteSama co prawda znam się na tym jak kura na pieprzu, ale słyszałam, że proces leczenia w tym okresie brzusiowym nie należy do zbyt prostych. :)
Duuużo zdrowia!
o kurczaczek ale news! gratulacje dla Ciebie w takim razie i absoltunie nie próbuj mi tu rzucać bloga!;) każdy ma zawirowania w życiu,rozumiemy to i dlatego wracaj do nas jak tylko będziesz miała ochotę,nawet raz na miesiąc;)poczekamy;)
ReplyDeletegratulacje raz jeszcze i zdrówka!:*
Gratulacje:) Ja już czasem nie pamiętam jak to było:)Ale od kilku miesięcy tak sobie gdyba a co by było jakbyśmy ekipę powiększyli?:)
ReplyDelete