27.8.15

Wyniki rozdania

Zestaw Balea + Rita Ora x Rimmel London powędruje do:

karolinarzepka1522@wp.pl

Dziękuję za wszystkie zgłoszenia:) 

M.

12.8.15

Drożej/taniej: krótka ramoneska

Czyli jak upolowałam kurtkę idealną!


Tej jesieni do mojej szafy z założenia miały trafić jeansy, botki i skórzana kurtka. Jeśli chodzi o to ostatnie, to nie wiem czemu, ale zawsze kiedy wymyślę sobie jakieś okrycie wierzchnie, mija kilka sezonów zanim udaje mi się namierzyć perfekcyjny egzemplarz w sklepie. Tak samo było i tym razem - zmuszona potrzebą (moja skórzana kurtka ma już coś koło 7 lat...) oraz zainspirowana stylizacjami Alexy (klik, klik, klik) ustawiłam radar, który niedawno wychwycił model z Zary:


Rajd po sklepach (#metime, wo-ho!) odbył się wczoraj. Kurtka z Zary została zmierzona, oceniona jako sympatyczna aczkolwiek przyciasna w ramionach. No i te nieco jednak za długie rękawy (choć generalnie jesienią i zimą lubię chować dłonie w przydługich rękawach swetrów czy kurtek). Odłożyłam do przemyślenia. Traf chciał, że zaszłam do H&M i tam znalazłam kurtkę niemal identyczną, choć:

- z ekoskóry (miękkiej i bardzo dobrej jakościowo. Nie mam nic przeciwko ekoskórze, o ile nie wygląda jak tandetny, śliski, błyszczący plastik),
- bez paska z klamrą na dole,
- o krótszych rękawach,
- o 200 zł bardziej przyjazną dla portfela :)

 
Kurtka bardzo ładnie układa się na sylwetce, tył jest krótki, dopasowany, poły przy rozpiętej kurtce spływają w dół tworząc wrażenie nieco dłuższego przodu (co widać zresztą nawet na wieszaku). 

Buty zamówiłam na Zalando (trzymajcie kciuki), spodnie będą musiały poczekać, bo mierzenie jeansów w czasie obecnych upałów zakrawa na szaleństwo... 

M.


10.8.15

O tym, czego naprawdę potrzeba do uprawiania sportu

Poza motywacją, rzecz jasna :)

Z perspektywy kilku ładnych lat regularnego uprawiania sportu oraz prowadzenia zajęć w klubach fitness mogę Wam powiedzieć, że są tylko dwa elementy niezbędne do tego, by ćwiczyć wygodnie i bezpiecznie. Są to...

1. Buty

Cierpiałam i cierpię nadal, gdy widzę wchodzącą raźnym krokiem na salę klientkę klubu fitness w, dajmy na to, trampkach typu czeszki (no, serio). Jeśli zamierzam skakać, tańczyć, czy biegać, but sportowy ma przede wszystkim zapewnić amortyzację moim stopom, kolanom i kręgosłupowi, a do tego potrzeba podeszwy naszpikowanej poduszkami, komorami i innymi zdobyczami technologii w tej dziedzinie. Im więcej/częściej/bardziej intensywnie ćwiczysz, tym amortyzacja powinna być lepsza. Różnicy nie da się odczuć po jednym czy dwóch wypadach na fitness - po pewnym czasie jednak, "znikąd" pojawią się różnego rodzaju bóle przeciążeniowe, i mało kto obwini za to obuwie. 


Na zdjęciu pokazuję Wam moje ukochane buty na fitness, jedne z ostatnich modeli Nike Air Max starego typu. Niedługo je zajadę i będę płakać rzewnymi łzami, bo takiej poduchy pod stopą nie dostanę pewnie już nigdzie.  

2. Biustonosz

To, co teraz napiszę, adresowane jest do dziewczyn obficie obdarzonych przez naturę (do których zresztą należę ja sama).  Na początku mojej sportowej przygody, lat temu kilkanaście, nie było w sprzedaży żadnej bielizny sportowej. Komfort uprawiania sztuk walki w fiszbinach i koronkach był mocno średni. Przyjemność z wysiłku fizycznego podczas gdy a) biust lata Ci na wszystkie strony b) zastanawiasz się, jak idiotycznie wyglądasz, gdy biust lata Ci na wszystkie strony - zerowa. Pierwszą (spaloną) nadzieję dał mi Triumph i jego "sportowe" biustonosze, przypominające po prostu bezszwowe, bezfiszbinowe i bezmiseczkowe (!) topy zapinane na plecach na nieco większą ilość haftek. Podtrzymanie - żadne. W zasadzie miałam z tego tylko świadomość, że włożyłam coś, co z założenia ma mi pomóc. Na biustonosz sportowy z prawdziwego zdarzenia przyszło mi czekać jeszcze ładnych parę lat. Po drodze ratowałam się koszulkami Nike z wbudowanym biustonoszem (starszy model z zapięciami po bokach, podobnie jak Air Maxy niestety wycofany ze sprzedaży), w których rozpoczęłam karierę instruktora fitness. Było już nieźle, ale tylko do momentu, w którym (jakieś dwa lata później) założyłam Panache Sports Bra. Mierzyłam w nieprawidłowym rozmiarze, na swój musiałam poczekać dwa miesiące, zapłaciłam słono, ale zdecydowanie było warto. W zasadzie jest to mój ukochany element bielizny, gdybym mogła, nosiłabym go na okrągło, nie tylko do uprawiania sportu ;) Jest idealnie wyprofilowany i mocno trzyma biust na swoim miejscu. W dodatku jego ramiączka zaopatrzone są w mały haczyk, który umożliwia ich spięcie na krzyż, co jest świetnym rozwiązaniem pod koszulki typu racerback. Kocham.


Reszta stroju i akcesoriów jest zupełnie dowolna. Zdjęcia markowych sportowych ciuchów na blogach i instagramach są zawsze mocno zachęcające, jednak nie jest to sportowy niezbędnik (choć oczywiście miło jest trenować spowitym w jaskrawe tkaniny technologiczne). Na szczęście od kiedy linie sportowe rozgościły się na dobre w zwykłych odzieżowych sieciówkach, mamy szeroki wybór kolorów, fasonów w przystępnych cenach. Namawiam więc, by zaoszczędzić na markowych topach i szortach, a zamiast tego zainwestować właśnie w buty i biustonosz.

M.

4.8.15

Witam, zapraszam...

Wróciłam z długich (niestety tylko) blogowych wakacjach. Z początkiem tego roku miałam zbyt mało czasu i sił na ogarnięcie zwykłych życiowych spraw, co tu dopiero mówić o przyjemnościach w postaci pisania postów i robienia do nich zdjęć... Powolutku jednak wszystko się uspokoiło, nastąpiło kilka zmian, przede wszystkim zmieniłam się ja i mój stosunek do blogowania  - stąd konieczne zmiany na samym blogu. Póki co, większość spraw jest na etapie planowania, jednak mogę już teraz powiedzieć tyle, że beautybymojito zmienia się w bymojito - nie chcę dłużej pisać tylko o kosmetykach, bo zwyczajnie zbyt wiele jest innych fajnych rzeczy i spraw, którymi chciałabym się z Wami podzielić. 

Pewną wskazówką co do moich nowych pomysłów (oraz relacją z okresu gdy byłam nieobecna w blogosferze) jest mój Instagram. Tam też znajdziecie kilka zdjęć z mojej krótkiej wycieczki do Hamburga, gdzie po raz pierwszy zaznajomiłam się z kosmetykami Balea. Do domu przywiozłam pół torby niemieckich dóbr, nie mogę więc z Wami się nie podzielić :)


::ZAMKNIĘTE::
Do zgarnięcia w rozdaniu jest widoczny na zdjęciu zestaw - balsam do ciała Balea z limitowanej linii letniej oraz dwa lakiery z festiwalowej kolekcji Rita Ora x Rimmel - Roll In the Grass i Sweet Retreat. Wszystkie kosmetyki są oczywiście nowe.

Aby wziąć udział w rozdaniu należy:

1. Zapoznać się z regulaminem dostępnym w zakładce w menu bloga
2. W komentarzu pod tym postem podać zostawić swój adres @

Na zgłoszenia czekam do końca 19 sierpnia. A na kolejny, bardziej konkretny post zapraszam już niebawem :)

M.