12.5.16

Obiecanki-cacanki*: paleta róży Gwen Stefani x Urban Decay

Powiedzmy, że popełnić błąd może każdy, nawet powtórkę można jakoś usprawiedliwić, ale pakować się w coś, o czym wiemy, że najprawdopodobniej nie zadziała po raz trzeci - nawet nie wiem, co w tym miejscu napisać, uprzejmie proszę więc dopowiedzieć sobie samodzielnie.


Czytaj dalej »

3.5.16

Treść bez formy: "Młoda bez skalpela"

Nie wiem, czy zwróciłyście uwagę ale mamy ostatnio wyjątkowy urodzaj na poradniki. Najnowszym chyba hitem z tej kategorii była pozycja opsująca koreańskie sekrety urody, które póki co pozostają dla mnie tajemnicą, ponieważ nie minął mi jeszcze uraz do poradnikowej literatury o azjatyckim rodowodzie spowodowany lekturą słynnej (osławionej?) "Magii Sprzątania". Tymczasem do recenzji otrzymałam książkę dr Nigmy Talib o wyżej wspomnianym tytule. Jeśli kiedykolwiek będziecie zastanawiały się nad jej kupnem, za chwilę powiem Wam, czy jest to dobry pomysł. 

 

Czytaj dalej »

27.4.16

Pojedynek Dam: Mary-Lou Manizer vs. Diorskin Nude Air Glowing Gardens

Emocje, które wybuchły gdy na drogeryjne półki trafił rozświetlacz z ostatniej wiosennej linii Diora zdążyły już opaść. Nic zresztą dziwnego, bo puder wyprzedał się na pniu i nie wiem, czy jest jeszcze jakakolwiek możliwość, żeby kupić oryginał (!) w normalnej (czytaj: sklepowej) cenie. Czy jednak rzeczywiście jest czego żałować?
 

Czytaj dalej »

25.4.16

Zmiany, zmiany

Żyję! Choć ledwo, a w sieci niemal wcale. Ostatnimi czasy mój blog zamarł - nie pierwszy to raz, być może nie ostatni. Minione dwa miesiące naprawdę dały mi nieźle w kość. Nie mogę powiedzieć po prostu, że miałam dużo pracy. ŻYŁAM pracą z przerwami na sen, a czasem nawet i bez - dzięki czemu wiem, ile mogę lecieć bez pauzy - 30 godzin. Jeśli z doświadczenia wiecie, że dacie radę dłużej, to szczerze współczuję, bo doświadczenie to nie było ani rozsądne, ani zdrowe, ale na szczęście dało również wymierne rezultaty in plus. W ramach rekonwalescencji po tym okresie totalnego amoku poczyniłam pewne przemyślenia, ukoiłam nerwy i zmysły, a na koniec pojechałam na Meet Beauty Conference i, no cóż, znów mi się zachciało :) Pisać, rzecz jasna. A ponieważ jak zaczynać od nowa, to pod pełnymi żaglami, na start zdradzę Wam, co czeka mnie w najbliższym czasie... 


Czytaj dalej »
 
Copyrights 2016 Late Afternoon Coffe