7.11.14

Lips! Lips! Lips!

... czyli o ustach bez ust ;) Podstawowa zasada nieprzesadnego, codziennego makijażu brzmi: "Podkreślaj mocniej albo usta albo oczy, nigdy na raz". Zdecydowanie opowiadam się za drugą opcją - moje produkty naustne raczej nie porażają kolorem. Mało którą makijażową nowość powitałam z takim zachwytem jak koloryzujące masełka do ust. Lubię dodatek w postaci pielęgnacji i nawilżenia, nie znoszę wysuszania i efektu sklejonych ust. Poniżej moje - jak stwierdzam całkiem skromne - zasoby w kategorii "usta".


6.11.14

Current shoe crush

Puk, puk, jest tam kto? Internety są wieczne, ale cierpliwość czytelników ulotna... Wracam tu po raz któryś, znów z nadzieją, że moje wariackie życie nieco przystopuje i znajdę czas na sen i regularne blogowanie. Skłamię, jeśli powiem, że bez bloga żyję jak bez powietrza... ale blogowanie to po prostu fajna rzecz :)

Na szybko podzielę się z Wami moim najnowszym zachwytem - lakierowane szpilki w niebanalnym, turkusowym kolorze od niebanalnego, znanego skadinąd projektanta...

Knock, knock, anybody out there? It's me, again, hoping for a moment to catch my breath, but life is just too absorbing lately. I barely get any sleep, let alone find time to prepare a decent blog post. Though I'd love to be back, maybe can I make it this time?

Meanwhile, have a look at these gorgeous stilettos I stumbled across... 


Buty ze zdjęcia przyprawiły mnie o chwilowy bezdech, nie kupię ich jednak bo:

- są za wysokie - maksymalna i optymalna dla mnie wysokość obcasa to 10 cm, w 12-stkach czuję się jak na szczudłach,

- pochodzą z kolekcji wiosna/lato i są praktycznie nie do zdobycia,

- cena, cena, cena. W akcie desperacji mogłabym może i wysupłać, ale... patrz powyżej.

Wziąwszy wszystko razem do kupy: szukam porządnego, skórzanego zamiennika na niższej szpilce :) 

These shoes left me breathless, but they are a no-go since the heel is too high (best I can do is 100 mm while the Anouk model is 120), they are practically impossible to find (they were part of S/S collection) and they are a bit too pricey, especially given the two aforementioned points.. All in all, I'll be out there hunting for decent leather 100 mm replacement :)
 
Let the game begin! 

Czy ktokolwiek ma jeszcze w głowie kolorowe szpilki w (niemalże) połowie listopada? 

Anyone else with color pop stilettos on their mind when we are almost half-way through November? 

M.

15.9.14

Scent of an Apple

Ręka w górę, komu jesień kojarzy się z zapachem jabłek. Ja zaliczam się do ogromnych fanek jabłkowego aromatu i dlatego właśnie jesienią chętnie sięgam po jabłkowe woski, o których dzisiaj słów kilka.

Hands up, if you are in favor of apple scents for autumn. Personally I am their biggest fan, and it is precisely in autumn when I reach for apple scented waxes which I am going to introduce to you in a minute.



Mój ulubiony zapach z tej kategorii to Sweet Apple od Yankee Candle – słodkie, radosne, chrupiące jabłuszko. Jakkolwiek pojawił się latem, z zakupem dużego słoja czekałam do jesieni. Jego klonem jest niedostępny u nas Morning Blossoms z serii Simply Home. Nie ma jednak płakać nad mikrą dostępnością (czasami woski o tym zapachu można znaleźć na Allegro), ponieważ na mój nos, MB i SA są absolutnie identyczne. 

Stojący obok maluszka Sweet Apple Applewood Orchard jest zupełnie inny – to okadzone dymem, ciężkie, wytrawne jabłko schowane pod liśćmi. Skusiłam się na zakup pod wpływem słowa „wood”, jednak w paleniu drewna niestety nie znalazłam.

Ostatnie ze znanych mi woskowych jabłek to Sun-Ripened Apple od Wood Wick. Ja topiłam wosk, który w przypadku marki Wood Wick ma postać tabliczki o czterech kostkach. Zapach jest również bardzo podobny do Sweet Apple, jednak jest dużo bardziej intensywny. Jeśli chodzi o Wood Wickowe świece, to ich cechą szczególną jest drewniany knot , który „strzela” podczas palenia. Kto więc ma ochotę na jabłko z efektami specjalnymi, powinien koniecznie spróbować Wood Wickowego jabłka w świecy.

My absolutely favorite one is Yankee Candle Sweet Apple – truly sweet, cheerful, crunchy apple. This scent was instroduced in the summer, yet I waited with big jar until now. If for some reasons you are looking for its dupe, try Morning Blossoms from the Simply Home series. Identical to the point.
 
If it comes to Applewood Orchard, I must say I am a bit dissapointed not to be able to actually smell the wooden note suggested by the name of the scent. AO is a smokey, bitter apple, covered with fallen applewood leaves.

The last wax apple I am familiar with is Sun-Ripened Apple by Wood Wick. Tried this one as wax melt, and boy it has a really strong throw, although the scent itself is another copy of Sweet Apple. Wood Wick candles signature feature is actually the wooden wick, which „crackles as it burns”. Hence, if you are in for apple scent with special effects, you should definitely check out a candle of Sun-Ripened Apple.
  
 
 
Jeśli czujecie się skuszone jabłkowymi zapachami, Sweet Apple oraz Sun-Ripened Apple (jak również wiele innych wosków i świec, o których będę jeszcze pisać) możecie nabyć w sklepie CoZaZapach.pl z 10% rabatem na zakupy (hasło: Mojito). 

Życzę udanych zakupów :)

M.

22.8.14

Off the wishlist - Alexander McQueen Skull Scarf

Nowy sezon skłania do przejrzenia i uzupełnienia szafy. W tym roku - trochę w myśl #nicniekupię, trochę z braku zachęcających ciuchów w sklepach, trochę bo niewiele mi trzeba - nie przewiduję garderobianych rewolucji, tym bardziej, że w sezonie jesiennym pierwsze skrzypce grają u mnie dodatki...

In the new season it's so easy to fall (sic!) into a clothes-shopping mode. This year - partly due to my #notbuying resolution, partly because there is barely anything that catches my eye, partly due to the fact that I don't really need much to add to my wardrobe - I'm not going crazy with my closet. Oh, and one more thing - to me, fall season is rather about accessories...  


Jestem prawdziwym szalikoholikiem. Mam mnóstwo szalików, chust, kominów, którymi okręcam się namiętnie od wczesnej jesieni do późnej wiosny, wbrew zasadzie, że absolutnie nie powinny tego robić osoby z bujną piersią. Niedawno w mojej szalikowej kolekcji pojawiła się wisienka na torcie, czyli słynna (osławiona?) czaszasta chusta podpisana, że "Alexander McQueen". 

I'm a true scarf lover. I have tons of scarfs, shawls, snoods, which hop onto my neck in early fall to stay there until late spring, despite the fact that they simply shouldn't happen on women with rather impressive bosom. Recent addition to my collection is a (in)famous Skull Scarf "signed" by Alexander McQueen.


Co do zasady, Skull Scarf występuje w dwóch odmianach. Moja chusta zrobiona jest w 100% z jedwabiu. Nad kolorem zastanawiałam się od ponad roku (zrozum kobietę), ale kiedy zobaczyłam opcję "ciemna zieleń" przepadłam z kretesem. 

In general, there are two types of Skull Scarfs. Mine is 100% silk. I've been trying to pick a color for over a year (shame on you, woman!) but when I saw "forest green", the deal was sealed.


Co tu dużo mówić, chusta jest idealna pod względem materiału, wykonania, rozmiaru... Najbardziej jednak zachwyca sposób, w jaki układa się na szyi... Przypomina mi to miękkie, eleganckie kocie ruchy :) Nie jestem w stanie tego opisać ni sfotografować, zrzucam na karb Waszej wyobraźni, którą mogę wesprzeć zdjęciem z Instagramu.

The scarf is in fact pure perfection - as regards the material, the way it is made, the size... The most breathtaking feature to me is the way is lays on my neck... Like a cat, moving in that special soft and elegant manner :) I'm not actually able to describe or photograph this phenomenon, so let's leave it to your imagination with an Instagram clue.  

Kocham, i nie żałuję ani jednej wydanej na nią złotówki :)

I absolutely love it and I think it's worth every, ehm, cent I spent on it :)

M.