11.2.16

Wrażenia: paleta Too Faced Natural Matte

Za każdym razem, gdy trafia do nas w końcu kosmetyczna marka, do której do tej pory mogłyśmy jedynie wzdychać podziwiając zdjęcia w internetach zaczyna się szał. Nie inaczej było kilka miesięcy temu po pojawieniu się w Sephorze amerykańskiego Too Faced. Nie będę ukrywać, że też miałam ochotę na jakiś zakup, jednak zdrowy rozsądek kazał mi zastanowić się, czy potrzebuję kolejnej megapalety nudziastych cieni do powiek, nawet jeśli miałyby one pachnieć czekoladą (nie!), czy może nie znajdzie się jednak w ofercie marki coś, co wypełni rzeczywistą lukę w moich makijażowych zbiorach (niech żyje zdrowy rozsądek!). Po namyśle doszłam do wniosku, że są to... nudziaste cienie (no cóż...) ale o matowym wykończeniu (potrzeba matką wynalazku).

Kupiłam więc minipaletkę Natural Matte, która nie pachnie niczym szczególnym, ale za to:

1. Ma śliczne opakowanie - w kolorze taupe, "obleczone" brązową koronką z kwiatowym motywem... czy trzeba mówić więcej?

2. Ma praktyczne opakowanie - kasetka jest metalowa, zamyka się z cichym kliknięciem na magnes. Na moje oko jest bardzo wytrzymała, co zawsze liczy się na plus.


3. Jest nieduża - a więc idealna do zabrania w podróż; gdybym miała zwyczaj poprawiania makijażu przebywając w ciągu dnia poza domem, na pewno zmieściłaby się też do mojej podręcznej kosmetyczki.

4. Ma świetnie dobraną zawartość - dawno już nauczyłam się kupować tylko takie palety, z których rzeczywiście mogę skorzystać w 100% i Natural Matte całkowicie się do takich zalicza. Drugi ogromny plus to mnogość kombinacji - prawie wszystkie cienie idealnie się ze sobą komponują (kolory obejrzycie dokładnie klikają na poniższe zdjęcie). Idąc po najmniejszej linii oporu, makijaż można komponować wersami, ja kombinowałam w różnych kierunkach i tylko raz wyszło mi coś dziwnego. Jest to dla mnie duży plus, bo nie mam zwykle czasu rano się za bardzo zastanawiać nad kompozycjami kolorystycznymi, a problem łączenia dopada mnie np. nad Naked 3, przy której często posiłkuję się cieniami spoza samej palety, co wcale mnie nie cieszy. Kolejny plus to fakt, że cienie bazowe mają większą gramaturę, niż te do samej powieki, chociaż dla mnie zdenkować nawet te mniejsze to nie lada wyzwanie.

Od góry: Sexpresso, Cashmere Bunny, Heaven / Risque, Strapless, Lace Teddy / Chocolate Cookie, Honey Butter, Nudie

5. Cienie są naprawdę dobrej jakości - będąc w posiadaniu tej palety i trzech podstawowych pędzli do oczu jestem w stanie szybko i sprawnie umalować oczy. Ładnie dają się rozprowadzić na powiece, są trwałe i nie zbierają się w załamaniach (poza Strapless; nie wiem, czy to z powodu nazwy, ale ten jeden "opada" z moich powiek i obowiązkowo wymaga bazy).

Do palety dołączony jest również diagram z trzema propozycjami makijażu - fajna propozycja, szczególnie dla początkujących w temacie makijażu oczu.

Sądząc po opiniach w Internecie, tę paletkę przysłowiowo albo się kocha albo nienawidzi.  Ja Natural Matte mam od 1,5 miesiąca i zaliczam ten zakup do bardzo udanych i korzystam z niej prawie codziennie. Z gamy produktów Too Faced mam u siebie jeszcze słynny serduszkowy róż Sweetheart's Perfect Flush Blush w kolorze Candy Glow, o którym za jakiś czas; tymczasem zastanawiam się nad jeszcze jednym zakupem, kusi mnie również paleta róży Gwen Stefani x Urban Decay. Wygląda na to, że w tym roku nieuleczalnie zapadłam na róże i rozświetlacze :)

Wasza,
Mała Czarna

Czytaj dalej »

8.2.16

Nowości: kolekcja Yankee Candle Q1 2016

Zima ma dla mnie sens tylko do świąt Bożego Narodzenia, kiedy miną bardzo niecierpliwie czekam na symptomy wiosny. Szczęśliwie dla mnie, już w grudniu w sklepach pojawia się wiosenna kolekcja zapachów Yankee Candle. Nieszczęśliwie - od kiedy interesuję się tematem świec zapachowych, zazwyczaj bardziej przemawiają do mnie te zapachowe kolekcje z drugiego półrocza.

W tym roku pod koniec grudnia pojawiły się: My serenity (i tak nazywa się cała kolekcja), Peony, Moonlight oraz Lemongrass & ginger.  I z tego całego zestawu tylko ten ostatni wydaje się nieco ciekawszy niż reszta, które określiłabym zbiorczą nazwą mydełek. 


Czytaj dalej »

25.1.16

Ulubieńcy: różany tonik do twarzy Evree

Moje pierwsze noworoczne odkrycie pielęgnacyjne!


Czytaj dalej »

7.1.16

Poradnik świecomaniaka: gdy świeca nie pachnie


Co zrobić, gdy trafiła Ci się świeca o pięknym, lecz mało intensywnym zapachu?
Czytaj dalej »
 
Copyrights 2016 Late Afternoon Coffe